Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Waldemar Pawlak
Waldemar Pawlak

(ur. 5 września 1959 w Modelu) – polityk, dwukrotny prezes Rady Ministrów: w 1992 (nie stworzył rządu) oraz w latach 1993–1995. Zapalony myśliwy.

Działacz ZSL (Czerwoni ludowcy) oraz PSL i prezes tej partii w latach 1991–1997 oraz 2005– 2012, poseł na Sejm nieprzerwanie od 1989 (X, I, II, III, IV, V, VI i VII kadencji), prezes Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. W latach 2007–2012 wiceprezes Rady Ministrów i minister gospodarki w pierwszym i drugim rządzie Donalda Tuska. Kandydat w wyborach prezydenckich w 1995 i w 2010.

Polski goj na usługach międzynarodowego lobby uboju rytualnego zwierząt (żydowskiego i muzułmańskiego), zwolennik mor­dów ry­tu­al­nych czy­li pod­rzy­na­nia zwie­rząt na żywca bez ich ogłuszania!

Pawlak należy do pionierów naszej gospodarki rynkowej i, zarazem, komputeryzacji! Otóż, w roku 1984 pojawiła się pierwsza spółka nomenklaturowa. Nazywała się „Agrotechnika” a zorganizowali ją aktywiści Związku Młodzieży Wiejskiej oraz specjaliści z Wojskowej Akademii Technicznej (tej samej WAT, którą tak mocno umiłowali sobie panowie z WSI – jak wynika z raportu likwidacyjnego WSI)

„Agrotechnika” korzystając z kredytu Banku Światowego przeznaczonego na modernizację sektora rolniczego zajmowała się sprowadzaniem do Polski sprzętu komputerowego, także objętego embargiem – państwa zachodnie nie miały bowiem ochoty udostępniać krajom bloku wschodniego produktów zaawansowanej technologii, zwłaszcza, że mogły być one wykorzystane przez wojsko, czy służby specjalne. I pozyskiwaniem takiego – między innymi – sprzętu zajmowała się właśnie „Agrotechnika”. Zresztą – nie tylko na potrzeby krajowe. Sprzęt szedł też na wschód – do Związku Sowieckiego i faktycznie – ponoć – wykorzystywano go tam do komputeryzacji spec-służb. Nie trzeba być znawcą stosunków panujących w krajach realnego socjalizmu, by domniemywać, że przedsięwzięcia w rodzaju „Agrotechniki” musiały być wzdłuż i wszerz obsadzone przez funkcjonariuszy i agentów, najprawdopodobniej, „wojskówki”a w „Agrotechnice” działał Waldemar Pawlak.

Pawlak zrobił później błyskotliwą i błyskawiczną karierę – w 1985 wstępuje do ZSL(czerwoni ludowcy), w 1989 zostaje posłem, w 1991 jest już prezesem NKW PSL, w 1992 – w wieku 33 lat – dostaje misję tworzenia rządu… I to po „nocy teczek”, w momencie największego kryzysu III RP! Z tworzeniem rządu nie poszło Pawlakowi najlepiej, czy jednak „33 dni Pawlaka” to faktycznie była klęska? Jak ujęła to w „Rz” pani Subotić dla Wałęsy Pawlak był „narzędziem do czyszczenia archiwów i służb specjalnych z ludzi Olszewskiego” i „swoje zadanie wykonał”. Więc – w sumie – sukces…

5 czerwca 1992 został desygnowany przez prezydenta Lecha Wałęsę i Sejm RP na urząd premiera. 10 lipca 1992 misja stworzenia chrześcijańsko-ludowo-liberalnego rządu zakończyła się niepowodzeniem (tzw. 33 dni Pawlaka).

Ponownie został premierem po wyborach parlamentarnych w 1993 i stworzeniu rządu koalicyjnego SLD-PSL. W marcu 1995 jego rząd został odwołany na drodze konstruktywnego wotum nieufności, w którym koalicja SLD i PSL wskazała jako kandydata premiera Józefa Oleksego.

Z okresem jego rządów wiązała się sprawa tzw. trójkąta Buchacza

W październiku 2010 roku, Pawlak podpisał umowę z wicepremierem rosyjskiego rządu Igorem Sieczininem na dostawy gazu do Polski.. Porozumienie to, to nie tylko nasza porażka ale teżsuper afera . Postanowienia to zawiera skrajnie dla nas niekorzystne zapisy. Pokazuje, jak rząd nie jest w stanie lub nie chce dochodzić interesów kraju który reprezentuje.

Po pierwsze umowa zmienia kontrakt jamalski podpisany w 1993 r. Według nowej umowy aż do 2022 będziemy kupować od Rosji więcej gazu niż potrzebujemy, bez prawa odsprzedaży. Artykuł 1 protokołu zobowiązuje Polskę do zakupu już w 2011 roku łącznie 10,5 mld m3, a w latach 2012-2022 ma to być 11 mld m3 rocznie. (Wcześniej wystarczało nam 7,4 mld) Strony zobowiązały się również do tego, że „Wielkości dostaw po 2022 roku będą uzgodnione dodatkowo”. Zmieniono również artykuł 4 protokołu dodatkowego, wprowadzając tam zapis który mówi, by strony w możliwie krótkim terminie podpisały nowy kontrakt na przesył gazu w latach 2020-2045 w wysokości około 28 mld m3 rocznie”. 11 mld m3 zakontraktowane na mocy protokołów dodatkowych z 29 października 2010 roku to ilość znacznie przekraczająca polskie zapotrzebowanie na gaz. Z kolei po 2022 roku będzie to ilość niemal cztery razy większa od naszych potrzeb?! Kuriozum stanowi nie tylko ilość zakontraktowanego gazu ale również to, że w 1993 roku Polska zobowiązała się, że gazu z Rosji którego nie wykorzysta, nie będzie sprzedawać innym krajom. Będziemy zmuszeni ten gaz magazynować. To wszystko zostało podpisane w przeddzień uruchomienia wydobycia gazu łupkowego w Polsce!!! Co więcej takie posunięcia z góry przekreślają dywersyfikację źródeł od innych odbiorców.

Kolejna sprawa to utrata kontroli nad EuRoPol Gazem SA (poprzez podział akcji), spółki która miała wpływ na ustalanie cen przesyłu. Rząd Polski zgodził się także na ceny przesyłu nie uwzględniające unijnych przepisów, co może skutkować karami nałożonymi przez Komisję Europejską. Co więcej, Polska umorzyła Gazpromowi 1,2 mld złotych długu!!! Autor który wyświetlił te szczegóły Leszek Szymowski pisze: "Mamy więc do czynienia z gigantyczną aferą, której skutki będziemy odczuwać przez co najmniej 11 lat.".

Zapytajmy więc kim jest w takim razie minister Pawlak, skoro pozwala sobie na podpisanie umowy całkowicie uzależniającej nas od Gazpromu i narażającej nas na inne fatalne w skutkach rezultaty takich działań? Z jednej strony można przypuszczać, że ktoś kto podpisuje tak niekorzystną dla siebie umowę jest skończonym głupcem. Bo powiedzmy sobie szczerze tylko głupiec może coś takiego podpisać. Z drugiej zaś strony min. Pawlak znowu takim głupcem być nie może i zapewne nie jest. Był premierem, był ministrem, od dobrych kilku lat jest jak nie w rządzie to w ławach sejmowych. Wiedział gdzie być w danym momencie, jak i gdzie się zakręcić by dojść do takiego stanowiska, a przez lata wykonywania tej posady nabrał już sporego doświadczenia. Raczej trudno go podejrzewać, że jest jakimś głupcem. No, ale skoro nie stan umysłu to co skłoniło ministra prawie 38 milionowego kraju by podpisać taką umowę?

Druga rzecz która nasuwa się jako przypuszczenie to być może fakt przekupienia ministra Pawlaka. Po prostu Waldemar Pawlak wiedział, że podpisuje skrajnie niekorzystną dla kraju umowę lecz rozterki sumienia zagłuszyła mu suma jaką do kieszeni wsunął mu Gazprom. Być może zadział ten sam chwyt co w przypadku Schroedera, kiedy to kanclerz Niemiec zostaje współpracownikiem Gazpromu. Być może Gazprom zafundował Pawlakowi godziwą emeryturę za biurkiem w Gazpromie. Tego nie wiemy – przynajmniej teraz.

Jest i trzecia możliwość takiego położenia naszego interesu – szantaż. Być może w któryś piękny wieczór stanęła u drzwi Pawlaka załoga dwóch smutnych panów. Rozmowa trwała krótko ale na tyle dosadnie, że min. Pawlak w mgnieniu oka zrozumiał, że są jednak siły wyższe wśród których ministerialne podskoki nie robią żadnego wrażenia. Być może panowie dali naszemu ministrowi do zrozumienia, że posiadają takie informacje, których ujawnienie w przeciągu trzech dni zmiecie ten cały rząd w historyczny niebyt. Strach przed smutnymi panami, którzy składają niezapowiedziane wizyty ale i przed możliwością pożegnania się z polityką czy kompromitacją był silniejszy.

Czy są jeszcze jakieś inne powody z tych trzech podpisania takiej umowy? Niestety w całej tej historyjce jesteśmy skazani tylko i wyłącznie na domysły, a że Waldemar Pawlak nie wyjawił nam skąd pomysły na taką niekorzystną umowę to domyślać się nam można. Niewątpliwie jednak jeden z tych punktów zaistniał. Coś lub ktoś musiało min. Pawlaka popchnąć do wykonania takiego czynu. Kim jest zatem Waldemar Pawlak i co spowodowało, że nie zawahał się podpisać skrajnie niekorzystnej dla nas umowy, szczególnie w kontekście wyłaniającej się perspektywy wydobycia naszego rodzimego gazu łupkowego? To bardzo ciekawa sprawa.

21 kwietnia 2010 zadeklarował start w przedterminowych wyborach prezydenckich z ramienia PSL. 6 maja 2010 został zarejestrowany jako kandydat przez PKW. W pierwszej turze zajął 5. miejsce spośród 10 kandydatów. 20 maja 2010 został powołany przez tymczasowo wykonującego obowiązki Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego, z której został odwołany 11 grudnia 2012. W 2011 został przewodniczącym honorowego komitetu ds. obchodów jubileuszu 80 lat "Zielonego Sztandaru".

Po wyborach parlamentarnych w 2011, , zachował stanowiska wicepremiera i ministra gospodarki w drugim rządzie Donalda Tuska.

17 listopada 2012 podczas XI kongresu PSL w Pruszkowie bez powodzenia ubiegał się o ponowny wybór na prezesa PSL. W głosowaniu otrzymał 530 głosów, przegrywając z Januszem Piechocińskim, na którego zagłosowało 547 delegatów. Dwa dni później ogłosił podanie się do dymisji (przyjętej następnie przez premiera Donalda Tuska) z funkcji wicepremiera i ministra gospodarki. Odwołany został 27 listopada.

Nepotyzm Pawlaka

Wicepremier zbudował wokół siebie towarzysko-biznesowy układ. Zaufani Pawlaka żyją dzięki temu, że mogą uszczknąć trochę publicznego grosza. Czy to przypadek, że Plocman, firma kolegi wicepremiera jeszcze ze studiów, podpisuje kilka umów z ochotniczą strażą pożarną? Buduje system informatyczny, szkoli ludzi. A spółka 3i? Przez ostatnich 5 lat zarządzała nią Iwona Katarzyna Grzymała, konkubina Pawlaka. Firma buduje strażackie strony internetowe, wgrywa oprogramowanie do strażackich komputerów, a nawet prowadzi portiernię w Domu Strażaka.

Sam Pawlak, który jest szefem zarządu głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, nie widzi w tym nic niestosownego.

Dziś wicepremier jest jednym najuboższych polityków. Mieszka w Żyrardowie, w pięknym 114- metrowym apartamencie. Ale nie jest u siebie, bo mieszkanie należy do jego partnerki życiowej. Ciekawe, że Iwona Katarzyna Grzymała nie kupiła lokalu od dewelopera, ale od firmy. Zresztą nieprzypadkowej. Zakładał ją sam Waldemar Pawlak, prezesem jest kolega lidera ludowców, z którym znają się także ze studenckich czasów. Po co warszawskiej spółce był potrzebny apartament w Żyrardowie? Od kogo firma wzięła pożyczkę, by go kupić? Dlaczego sprzedała go po roku przyjaciółce wicepremiera? Tego prezes spółki wyjaśnić nie chce.

Pawlak nie ma już żadnych udziałów w firmach, również tych, które żyją ze strażackich pieniędzy. Nie ma, bo wszystkie podarował albo sprzedał. Komu? Fundacji Partnerstwo dla Rozwoju. Oczywiście fundacja też nie jest przypadkowa. Jej prezydentem jest 71-letnia kobieta (2009)- Marianna Jadwiga Pawlak, rolniczka ze wsi Pacyna. prywatnie matka wicepremiera.

Jest jeszcze jeden problem. Pawlak, choć udziały w jednej ze spółek sprzedał ponad 3 lata temu, nigdy nie odnotował przypływu 45 tys. zł w oświadczeniu majątkowym. Dlaczego? Tłumaczy, że fundacja jego matki ma mu wypłacić pieniądze w ratach, w ciągu kilku lat. Udało nam się odnaleźć stosowne zapisy w sądzie - wynika z nich, że wicepremier już dawno powinien otrzymać większą część pieniędzy. Nie dostał gotówki czy ukrywa majątek, o co oskarża go małżonka Elżbieta Pawlak?

Pawlak wrócił na szczyty władzy pod koniec 2007 roku. Został wicepremierem, ministrem gospodarki, liderem koalicji rządowej. Wtedy też jego konkubina zaczęła dyskretnie wycofywać się ze spółek, które żyją ze strażackiego majątku. Przeszła do administracji państwowej. Została doradcą prezesa w Polskiej Organizacji Turystycznej. Potem na krótko trafiła do Konfederacji Pracodawców Polskich, którą kieruje Andrzej Malinowski, kolega Pawlaka. Wicepremier zarzeka się, że nie pomagał jej w karierze, a o wszystkim decydowały kompetencje 44-letniej eleganckiej ekonomistki z Ciechanowa.

Związek strażaków ochotników to wielka organizacja. Liczy 700 tysięcy członków skupionych w ponad 18 tysiącach oddziałów. Zarząd Główny, którego prezesem od lat jest Pawlak, kontroluje ogromny majątek. Nie są to prywatne fundusze, ale publiczne środki. Rocznie strażacy ochotnicy dostają między 50 a 60 milionów złotych dotacji, m.in. z resortów spraw wewnętrznych czy obrony. Z tych funduszy "towarzystwo Pawlaka" potrafi uszczknąć coś dla siebie.

Waldemar Pawlak nie ma czystego sumienia. Jako prezes strażaków ochotników pozwalał zarabiać firmie, w której przez pięć lat prezesowała jego konkubina. Co więcej - sam był udziałowcem spółki 3i i rzeczywiście kontroluje ją do dziś.
Pawlak w odpowiedziach na pytania podkreśla, że strażacki związek zawsze działa transparentnie - organizuje konkursy i przetargi.

Dyrektor Jerzy Maciak nie wspomina o konkursach i przetargach: "Firma 3i realizowała wiele ciekawych projektów. Zaproponowała nam współpracę." Związki lidera PSL z 3i datują się od początku lat dwutysięcznych. "Jej działalność była dla mnie interesująca z punktu widzenia zawodowego" - napisał nam Pawlak. Firma miała też inną zaletę, o której wicepremier nie wspomina - należała do dzieci jego kolegów strażaków.

Były prezesa 3i Tomasz Szkopka w galerii handlowej, prowadzi knajpę. w Płocku,mówi:
"Potrzebowaliśmy pieniędzy na rozwój. A Pawlaka znałem, bo to kolega mojego ojca, który działa w straży" - tłumaczy 32 letni dziś mężczyzna. Szkopek pochodzi z Dobrzykowa, leżącego 25 km od Pacyny, gdzie mieści się dom rodziny Pawlaków.
Zaraz po przyjściu Pawlaka do firmy zmieniła ona siedzibę i wynajęła pokój w siedzibie zarządu głównego strażaków - w centrum Warszawy, tuż koło uniwersytetu.
Dzięki temu ruchowi Pawlak mógł doglądać prywatnego interesu, bo w tym samym budynku zajmował gabinet prezesa Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. Było to absurdalne, bo Pawlak był najemcą biura (jako udziałowiec 3i) i wynajmującym (jako szef strażaków).

W 2003 roku w spółce 3i doszło do rewolucji. Władzę przyjęła w niej konkubina Pawlaka - Iwona Katarzyna Grzymała oraz 23-letni wówczas Krzysztof Filiński (później szef Agencji Rozwoju Mazowsza z politycznego nadania). Pawlak nie pamięta, od kiedy zna Filińskiego. Filiński przypomina sobie, że Pawlaka "miał przyjemność poznać podczas jednej z konferencji informatycznych". Ciekawe, bo obaj są sąsiadami ze wsi Pacyna, która liczy 220 mieszkańców. Po przejęciu władzy przez konkubinę i sąsiada dotychczasowi wspólnicy, z Pawlakiem na czele, pozbyli się firmy. Podarowali udziały Fundacji Partnerstwo dla Rozwoju, związanej z ludźmi PSL.

Tak więc formalnie Pawlak pozbył się udziałów i związków z 3i jeszcze w 2003 r. Ale tylko pozornie.

Minęły ledwie trzy miesiące, a Pawlak został prezydentem fundacji. Dziś prezydentem już nie jest. Co nie oznacza, że stracił wpływ na organizację. Dlaczego? Jeszcze w 2006 r. przekazał pełnię władzy innej osobie. Komu? Swojej matce Mariannie Jadwidze Pawlak. W ten sposób 71-letnia kobieta dowodzi organizacją, która jest właścicielem 3i, spółki wyrosłej na strażackiej kasie.

"O ile wiem, wspólnie z zarządem dobrze radzi sobie ze sprawowaniem funkcji" - chwali matkę wicepremier.

Niejasne interesy prywatnych spółek powiązanych z Waldemarem Pawlakiem i ze strażą pożarną, której szefem jest wicepremier z PSL, to niejedyny grzech na sumieniu lidera ludowców. Były szef PSL Janusz Wojciechowski, przypomina, że Pawlak wciąż nie wyjaśnił okoliczności sprzedaży siedziby partii w Warszawie.

"Ta sprawa jest wciąż otwarta. Ucichła, bo partyjni koledzy Pawlaka przymknęli na nią oko, a ci, którzy domagali się wyjaśnień, zostali wyrzuceni z partii" -mówi Janusz Wojciechowski, polityk i były szef Ludowców.;'

Przypomina, że Pawlak sprzedał siedzibę PSL przy ulicy Grzybowskiej bez przetargu, bez zgody i bez wiedzy Rady Naczelnej Stronnictwa. Po cenie, zdaniem Wojciechowskiego, o wiele niższej niż rynkowa. Według wiedzy byłego prezesa, budynek został sprzedany za 60 mln zł, a powstająca na jej miejscu inwestycja jest warta 10 razy więcej.

W 2013 roku został bohaterem kolejnej afery – Afery Uboju Rytualnego.

Afera wybuchła na początku 2013 roku na skutek prób„siłowego” zalegalizowania w Polsce, krwawego i okrutnego uboju rytualnego zwierząt pod naciskiem międzynarodowego lobby ubojowego, którego interesy reprezentuje Minister Rolnictwa – Stanisław Kalemba i PSL!!!

Ubój rytualny zakazany w Polsce. Za było 222 posłów, przeciw 178, wstrzymało się dziewięciu. Przeciwko była większość klubu PO, cały klub PSL i większość klubu Solidarnej Polski. Za zakazem był prawie cały PiS, większość klubu SLD i cały Ruch Palikota.

Waldemar Pawlak głosował za ubojem rytualnym tak jak cały klub PSL!

Po przegranym głosowaniu w Sejmie w dniu 12.07.2013 roku – reprezentujący międzynarodowe lobby ubojowe w Polsce - Minister Rolnictwa - Stanisław Kalemba z PSL udał się do Brukseli aby doradzać organizacjom żydowskim jak mają zniszczyć Polskę po wprowadzonym zakazie.

Również kosher-minister w rządzie Tuska - szef MAC Michał Boni vel Jakub Bauer wystąpił do Rządowego Centrum Legislacji o pilną interpretację, czy po odrzuceniu w Sejmie projektu o uboju rytualnym możliwy jest ubój dla potrzeb mniejszości wyznaniowych w Polsce. Boni-Bauer spotkałsię na naradzie z naczelnym rabinem w Polsce i z wielkim muftim w RP.

Głosowanie przez Pawlaka i PSL za legalizacją w Polsce bar­ba­rzyń­skie­go uboju rytualnego zwierząt będzie przysłowiowym - ...gwoździem do trumny politycznej!

Odznaczenia

  • Krzyż Wielki Orderu Zasługi – 2008, Portugalia
  • Wielki Krzyż Komandorski Orderu "Za Zasługi dla Litwy" – 2009, Litwa