Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Likwidacja historii w szkole!!!

Antypolska akcja MEN!!!

Pięciu działaczy opozycji z lat 80. prowadzi w Krakowie strajk głodowy przeciw likwidacji w licach ogólnokształcących odpowiedniej liczby godzin lekcji historii i przedmiotów humanistycznych. Wkrótce mogą do nich dołączyć kolejni protestujący.

Historycy Tusk i Komorowski nie protestują !

Głodówkę rozpoczęli: krakowski radny PiS Adam Kalita i działacze niepodległościowi: Grzegorz Surdy, Ryszard Majdzik, Leszek Jaranowski i Marian Stach. Strajk, który odbywa się w kościele ojców Salezjanów na krakowskich Dębnikach przyciąga ludzi. Do głodujących przychodzą mieszkańcy Krakowa wesprzeć ich choćby słowem. Protest głodowy, tak groźny dla zdrowia, podejmuje się zazwyczaj w sytuacjach ekstremalnych, w walce o dobra najwyższe. Dlaczego działacze zdecydowali się protestować w ten sposób?

Jeden z protestujących, Grzegorz Surdy mówi, że tylko tak radykalne działania mogą odnieść skutek.

– Przez ostatni rok wielu przedstawicieli środowisk akademickich oraz nauczyciele zwracali uwagę, że likwidacja lekcji historii doprowadzi do zniszczenia polskiej tożsamości. Ministerstwo proponowało rozmowy z historykami i nauczycielami, ale ich wniosków nie uwzględniało w decyzjach, zasłaniając się dyrektywami UE – mówi.

Rozporządzenie o zmianach w programie nauczania, przygotowane jeszcze za czasów, gdy ministrem edukacji była Katarzyna Hall, ma wejść w życie od września. Nie akceptuje go wiele środowisk, także rodzice dzieci w wieku szkolnym. Domagają się prawdziwych konsultacji społecznych w tak ważnej dla przyszłości Polski sprawie.

– Ministerstwo lekceważyło wszystkie protesty, chociaż najważniejsze osoby w państwie, czyli premier Tusk i prezydent Komorowski, to z wykształcenia historycy – mówi Adam Kalita.

Głodujących popiera wiele organizacji, m.in. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania. W przyjętym stanowisku prezydium ZR Małopolska NSZZ „S” podkreśla, że związek „czuje się odpowiedzialny za obiektywny, pełny przekaz wiedzy o historii Rzeczpospolitej oraz wychowanie w duchu tradycji narodowej i wartości moralnych stanowiących dziedzictwo naszej kultury” i piszą, że „nauczanie historii i języka polskiego według propozycji MEN nie da intelektualnych podstaw dla wychowania Polaka i obywatela. Absolwenci polskich szkół i uczelni muszą być nie tylko przygotowani do realizacji ról zawodowych, ale także mieć osobowość, własny pogląd na świat, wypracowany system wartości dla dobra Rzeczypospolitej”. Mieć własny pogląd na świat

Uaktywniła się nawet ukrywająca się przez pierwsze miesiące swojego urzędowania przed mediami minister edukacji Krystyna Szumilas. I ogłosiła, że historii jest w szkołach średnich tyle samo co kiedyś. A nawet więcej, bo według starego programu w trzeciej klasie liceum była (jest jeszcze jedna godzina, a teraz będą dwie.

Fakt, że niehumaniści mieli w trzeciej klasie jedną godzinę historii to skądinąd także skandal. Pokazujący, że psucie edukacji zaczęło się już wcześniej, tak naprawdę od reform Handkego próbujących wepchnąć dawne programy w gorset dwóch trzyletnich cyklów gimnazjalnego i licealnego. Ale ten stary system zakładał jednak nauczanie w liceum historii według tradycyjnego modelu. Była to tak zwana historia linearna – wszystkich epok według kolejności chronologicznej.

Urzędnicy tłumaczą nam, że normalny kurs historii rozumianej jako ciąg zdarzeń, faktów i procesów musi trwać przez trzy lata gimnazjum i pierwszą klasę liceum, bo wcześniej trzeba go było upychać kolanem. Od razu rodzą się pytania: a co z tymi, którzy po gimnazjum nie pójdą do liceum? Dla nich dzieje skończą się w roku 1918? No i pozostaje pytanie zasadnicze, o które toczy się bój: co w takim razie z klasą drugą i trzecią liceum?

Likwidacja nauki historii w polskich szkołach, to nic innego, tylko działanie antypaństwowe i zgodne z oczekiwaniami obcych sił. Czyli zdrada interesu Polski. Pani, która te zmiany zaprogramowała zachowała się, jak obca agentka. To nazwisko trzeba zapamiętać - Katarzyna Hall.