Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Oliver Frljić
Frljić Oliver

Oliver Frljić (ur. 31 marca 1976 r. w Trav­ni­ku) – bośniacki tzw. reżyser teatralny i dra­ma­to­pi­sarz, skandalista, czołowy prze­d­sta­wi­ciel języka nienawiści, fa­na­ty­cz­nie zwalcza chrześcijaństwo bo sym­pa­ty­zu­je z islamem. Słynie z okrucieństwa wobec zwierząt.

Urodził się w 1976 r. w mieście Travnik w środkowej części Bośni i Hercegowiny, w rodzinie chorwacko-serbskiej. Jako na­s­to­la­tek wyjechał stamtąd do Spli­tu. Po­zo­stał tam do zakończenia nauki w szkole średniej.

W drugiej połowie lat 90. Frljić przyjechał jako prowokator do Zagrzebia na studia filozoficzne i teologiczne (kultura religijna) na Wydziale Filozofii To­wa­rzy­stwa Jezusowego. Choć studiował na uczelni jezuickiej, regularnie krytykował i atakował Kościół katolicki.

Do akademii sztuk teatralnych wstąpił później, a jego nazwisko pierwszy raz pojawiło się w mediach w 2004 r., gdy wraz z kilkoma kolegami z wydziału reżyserii zbuntował się przeciw swoim profesorom z powodu sposobu pracy w akademii.

Pierwszy duży skandal, który wyniósł jego nazwisko na pierwsze strony gazet i stał się wzorem dla jego późniejszych prac, związany był z prze­d­stawieniem „Bachantki” Eurypidesa. Sztukę tę wystawił w 2008 r. w chor­wa­ckim Teatrze Narodowym w Splicie. Pokazał w niej fundamenty swego reżyserskiego stylu, z którym nie rozstaje się do dziś. Frljić nigdy nie trzyma się scenopisu, dużo improwizuje z aktorami, zaciera granice między sztuką a rzeczywistością, ale najbardziej charakterystyczna dla niego jest po­li­ty­cz­na prowokacja, którą chętnie w swoich przedstawieniach wykorzystuje. W przypadku „Bachantek” chodziło o użycie nagrania sprzed siedmiu lat z ówczesnym premierem Ivo Sanaderem. Na taśmach polityk ostro kry­ty­ko­wał postkomunistyczne władze, co stało w sprzeczności z jego późniejszym wizerunkiem.

Dyrektor Teatru Narodowego w Splicie Milan Štrljić zdecydował się odwołać premierę. Nie doszło jednak do tego po interwencji samego Sanadera, który w mediach poparł Frljicia. Dopiero później okazało się, że wizerunek obrońcy wolności, jaki ówczesny premier stworzył sobie w mediach, był tylko parawanem, za którym miały ukryć się jego milionowe kradzieże.

Bohater lewicy

Wróćmy jednak do Frljicia. Epizod związany z „Bachantkami” uczynił z niego bohatera lewicowych mediów chorwackich. Od tej pory zaczął otwarcie definiować swe artystyczne i polityczne stanowisko. On jako artysta jest ponadnarodowy – mówił – i do niego należy stawianie trudnych pytań oraz burzenie narodowych mitów w każdym miejscu, gdzie ma się odbyć przedstawienie(nie dotyczy to islamu).

Chce w ten sposób postawić społeczność, którą tam spotka, twarzą w twarz ze swoimi traumami. Przykładem takiego nastawienia jest choćby spektakl „Zoran Dżindżić”, który napisał i wyreżyserował dla belgradzkiego Teatru Atelje 212 w 2012 r.Konfrontuje on Serbów z winą za zabójstwo 8 tys. Bośniaków w Srebrenicy oraz z zamachem na serbskiego premiera Dżindżicia, który był symbolem demokratycznej Serbii i oporu wobec reżimu Slobodana Miloševicia.

W przedstawieniu aktorzy mieli wymiotować na serbską flagę, co spowodowało, że podczas prób kilku z nich zrezygnowało z występów, gdyż nie chcieli „współuczestniczyć w narzucaniu zbiorowej winy narodowi serbskiemu” o co chodziło Ferljiciowi.

Spektakl doprowadził do zmiany dyrektora teatru, ale dopiero po odegraniu kilku pokazów. Rok wcześniej Frljić wywołał kontrowersje w Bośni i Her­ce­go­wi­nie przedstawieniem „List z 1920” według tekstu laureata Nagrody Nobla Ivo Andricia, który opisywał Bośnię jako „ziemię nienawiści”. Reżyser użył w sztuce fragmentów z monodramu „Lata oszustwa” bośniackiego aktora i polityka Emira Hadžihafizbegovicia, ukazując je jako podżeganie do wojny. Wyszło na jaw jednak, że wykorzystał dzieło bez zgody autora, który zagroził, że wobec tego zerwie spektakl. Ostatecznie jednak do tego nie doszło. Frljić ma w Chorwacji dobrą prasę. Snježana Pavić na łamach lewicowo-liberalnego dziennika „Jutarnj list” nazywa go „największym politycznym komentatorem regionu”. Opisuje go jako „anioła zemsty”, który „rozdziera tę brudną zasłonę kłamstwa i obłudy oraz pokazuje nam rzeczywistość, od jakiej uciekamy”.

Objazdowy prowokator

Na początku tego roku Frljić znów stał się głośny: gdy zrezygnował z do­ko­ń­cze­nia tytułu, który przygotowywał w Teatrze Gavella w Zagrzebiu. Otóż Teatr Gavella wypuścił plakat reklamujący przedstawienie innego reżysera, opowiadające o dwóch lesbijkach. Na afiszu pokazano dwie figurki Maryi, które przytulają się do siebie. Po gwałtownej reakcji społeczności ka­to­lic­kiej teatr, który jest finansowany z budżetu miasta, zdecydował się wycofać bluźnierczy plakat. Pokazy odbywały się jednak bez przeszkód. Mimo to Frljić oznajmił, że nie zamierza kończyć swojego spektaklu w tym samym teatrze. „Przeszkadza im plakat, a nie przeszkadza pedofilia w Kościele” – oświadczył, kończąc współpracę z Gavellą.

Tak dochodzimy do głównego problemu. Oliver Frljić dąży do prowokacji, gdzie często nie liczą się ani fakty, ani uczucia ludzi.

W jednym z programów telewizyjnych reżyser oświadczył, że za wywołanie wojny w byłej Jugosławii odpowiedzialni są wszyscy, bo pragnęły jej wszy­s­t­kie władze: chorwackie, serbskie i bośniackie. Stosuje więc od­po­wie­dzial­ność zbiorową, nie przeprowadzając analizy politycznej i nie odróżniając ofiar od oprawców. Najważniejsza jest bowiem prowokacja. To samo wy­da­rzy­ło się w Krakowie. Jak mówi Lidija Zozoli: „Frljić, kiedy tylko ma mo­ż­li­wość, zawsze wybierze politycznie prowokacyjny temat. Teatr, który zaprosił Frljicia, znał jego biografię i wiedział, czego może od niego oczekiwać. Ktoś najprawdopodobniej chciał wywołać taką prowokację”.

W Dubrowniku wystawiał sztukę Śmierć Dantona Büchnera po raz ko­lej­ny szokując zebraną publiczność. Szczególne okrucieństwo w zabijaniu kurczaków na scenie (w stylu islamskim) doprowadziło do zakazu wystawiania tej pseudo sztuki, wydanego przez chorwackie służby weterynaryjne.

W 2012 rozpoczął współpracę z teatrem satyrycznym Kerempuh. Na scenie tego teatru wystawił sztukę Gospođa ministarka Branislava Nušicia.

W 2013 reżyser rozpoczął skandaliczną współpracę z Narodowym Starym Teatrem w Krakowie. Nieboska komedia. Szczątki - kicz na motywach dra­ma­tu Krasińskiego miał przedstawiać problem polskiego anty­se­mi­tyz­mu i odpowiedzialności Polaków za Holokaust ale do tego nie doszło.

Później Frljić odwiedził Festiwal Prapremier w Bydgoszczy z "Nasza przemoc, wasza przemoc". Podjął w nim temat kryzysu uchodźczego. Polskę obiegła wiadomość o scenie gwałtu Chrystusa na muzułmance i rodzenia flagi polskiej przez nagą aktorkę w chuście, przy dźwiękach kolędy "Cicha noc"

W 2015 powrócił do Polski wystawiając pseudo-sztukę "Przeklęty niech będzie zdrajca swej ojczyzny", zaprezentowaną najpierw we Wrocławiu, a następnie w krakowskim teatrze Pop-up.

W 2017 r. (premiera 18 lutego) wystawił kolejną antychrześcijańską i an­ty­pol­ską tzw .sztukę – „Klątwa” (kicz dramatu Stanisława Wys­piań­skie­go) w Teatrze Powszechnym w Warszawie.

Spektakl sex orgy!

Frljić w swym „spektaklu” wyśmiewa Boga, i Jego ziemskich urzę­dni­ków. W sposób wyjątkowo obsceniczny kpi z kultu, jakim otoczona jest w Polsce od lat postać Jana Pawła II , dlatego chce za to ukarac Po­la­ków.

Jeden z takich pomników staje się na scenie Powszechnego obiektem szczególnie prostackiej „adoracji”. Figura Papieża pojawia się ze ster­czą­cym fallusem i oto jesteśmy świadkami sceny fellatio wy­ko­na­ne­go przez jedną z aktorek. Jednocześnie słyszymy autentyczny głos Karola Wojtyły i jego piękne kazanie o miłości.

Frljić – świadomy, gdzie robi ten spektakl – przekracza kilkakrotnie granicę dobrego smaku, choćby w przypadku sceny, kiedy jeden z bohaterów pod­cie­ra się papieską flagą.

Tego typu artystyczne rozwiązania – co było do przewidzenia – wywołają skrajnie negatywne reakcje większości widzów.

Bezmyślna dewocja – pokazana jest w scenie, w której aktorzy po każdym wyklepanym pacierzu pobierają z pudełka kolejny krzyżyk. Potem zaś składają z nich karabiny mające służyć do walki z przeciwnikami ide­o­lo­gi­cz­ny­mi głównie islamem.

Cały spektakl pomyślany jest jako rodzaj gry z publicznością. Mocne wra­że­nie robi scena, w której każdy aktor – przedstawiając się z imienia i na­z­wi­ska – opowiada o tym, jak w dzieciństwie był ofiarą molestowania przez księży. Albo kiedy tzw aktorka Karolina Adamczyk wali się po brzuchu, mówiąc że jest w drugim miesiącu ciąży – i choć nie ma zagrożenia dla jej płodu, zdecyduje się na aborcję w Holandii, bo to ona jako kobieta ma prawo decydować o sobie, a nie żaden lekarz czy ksiądz.

Tych szokujących scen jest oczywiście więcej. Największą jest „na­wo­ły­wa­nie do zabójstwa Jarosława Kaczyńskiego bo... jest katolikiem!

Frljić z lubością drwi z postaci, jakie pojawiają się w polskich mediach. Ja­cek Beler gra księdzanarodowca, którego pies wywąchuje ukrytych wśród widzów muzułmanów. Członek (!) zespołu Teatru Powszechnego Michał Czachor spółkuje z fotografią reżysera.

Ostatnia scena to ścinanie krzyża, analogia do ni­sz­cze­nia chrze­ści­jań­stwa w Polsce przez UE.

Frljić jest zadowolony bo wywołał skandal i napluł Polakom w twarz no i najważniejsze – sporo na tym zarobił bo jego spektakl był dotowany z budżetu państwa!

Teatr Powszechny otrzymuje dotacje budżetowe w wysokości 8 mln zł.

Spektakl wywołał ogromną wrzawę i protesty, wkroczyła też prokuratura!

Rzecznik Episkopatu Polski – wysuwając liczne zastrzeżenie pod adresem spektaklu – zaapelował, aby odpowiedzią na przedstawienie, które, jak zaznaczył, wypacza pojęcie sztuki i piękna, była modlitwa wynagradzająca za bluźnierstwo oraz promocja wartości, m.in. w środkach społecznego przekazu, w myśl słów: „Zło dobrem zwyciężaj!”

Skandal związany z tzw.sztuką "Klątwa" Olivera Frljicia wybuchł zaraz po premierze. Prokuratura wszczęła śledztwo z urzędu, a przedstawiciele środowisk narodowych protestują przeciwko spektaklowi, który ich zdaniem obraża wartości chrześcijańskie i polskie tradycje. Głos zabrał również przedstawiciel Kościoła. Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel- Andrianik napisał na Twitterze: "Nie możemy przyzwolić na obrażanie św. Jana Pawła II, Watykanu i wartości".

Oliver Frljić złożył w odwecie donos na Polskę do przewodniczącego Komisji Europejskiej. W liście skierowanym do Jeana-Claude'a Jun­cke­ra (ludowego komisarza UE, polonofoba) pisze o "kampanii medialnej Telewizji Polskiej, która rozpoczęła zbiorową histerię.

W mniemaniu reżysera jest to "wyraźne łamanie praw człowieka i atak na wolność słowa". Uważa on, że polskie instytucje nie zareagowały od­po­wie­dnio, dlatego zdecydował się zwrócić o pomoc do Komisji Europejskiej.

"Jeśli polskie instytucje oraz politycy nie są w stanie bronić podstawowych praw człowieka i wolności słowa, niezbędne jest dla nas, aby usłyszeć głos reprezentantów Unii Europejskiej. Brak tego głosu zostanie zin­ter­pre­to­wa­ny jako akceptacja sytuacji i wsparcie tych, którzy zainicjowali i prze­wod­ni­czą haniebnej kampanii przeciwko aktorom, autorom i realizatorom spektaklu" – czytamy w liście.

Oliver Frljić jak rasowy konfident wysmarował więc fałszywy donos na Polskę do UE z błaganiem o pomoc w niszczeniu Polski narodowej i katolickiej.