Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Jan Bury
Jan Bury

(ur. 1 października 1963 w Prze­wor­sku) – polityk, prawnik, poseł Pol­skie­go Stronnictwa Ludowego na Sejm I, II, IV, V, VI i VII kadencji, były sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Bohater Afery Kozienickiej i Afery Uboju Rytualnego.

Polski goj na usługach międzynarodowego lobby uboju rytualnego zwierząt (żydowskiego i muzułmańskiego), zwolennik mordów ry­tu­al­nych czyli podrzynania zwierząt na żywca bez ich ogłuszania!

Pochodzący z Łapajówki koło Przeworska Jan Bury już w wieku 18 lat związał się ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej i trwał w tej organizacji do 1996 r., przez 6 ostatnich lat sprawując funkcję prezesa. W 1983 r. wstąpił również do komunistycznego ZSL, przekształconego później w PSL.

W 1990 ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej w Lublinie (filia w Rzeszowie).

Od 1981 należał do Związku Młodzieży Wiejskiej. Od 1990 do 1996 był prezesem Zarządu Krajowego ZMW.

W 1983 wstąpił do komunistycznego Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego(Czerwoni ludowcy) a następnie do PSL. Funkcję posła sprawował przez dwie kadencje w latach 1991–1997. Od 1998 do 2001 zasiadał w sejmiku podkarpackim. Powrócił do Sejmu po czteroletniej przerwie w 2001. W IV kadencji zasiadał w sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, Komisji Skarbu Państwa, a także jako wiceprzewodniczący w Komisji śledczej ds. prywatyzacji PZU. W wyborach parlamentarnych w 2005 skutecznie ubiegał się o reelekcję. W wyborach w 2007 po raz piąty uzyskał mandat poselski. Po raz kolejny wybrany do Sejmu w wyborach w 2011.

Został przedstawicielem Sejmu IV, V i VI kadencji w Krajowej Radzie Sądownictwa i prezesem wojewódzkich struktur PSL w Rzeszowie. 20 listopada 2007 powołany na sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa. 28 października 2011 został wybrany przewodniczącym Klubu Parlamentarnego PSL. Obowiązki te oficjalnie objął 8 listopada 2011. 12 lipca 2012 złożył rezygnację ze stanowiska sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, premier Donald Tusk przyjął ją 20 lipca 2012.

Lubi mocno zakrapiane imprezy na koszt podatników, załatwia intratne kontrakty dla znajomych, ma żonę w Agencji Rynku Rolnego a bez jego zgody nic się w polskich spółkach energetycznych nie działo– oto obraz Jana Burego , zdymisjonowanego wiceministra skarbu a wciąż szefa klubu PSL, o którym pisze "Newsweek"

Nigdy nie rzucał się w oczy. Raczej stronił od mediów. Na pierwszy rzut oka był szeregowym, cichym politykiem PSL. Jan Bury to jednak człowiek, który rządził i dzielił w polskiej energetyce w ostatnich latach. Największa w Polsce elektrownia opalana węglem kamiennym znajdująca się w Kozienicach to doskonały przykład jego wpływów. Według "Newsweeka" ta państwowa spółka, którą minister obsadził swoimi ludźmi, robi gigantyczne interesy z firmą jego serdecznego kolegi. Chodzi o dostarczanie biomasy, którą – zgodnie z wymogami unijnymi – elektrownia musi spalać zamiast węgla. Właścicielem firmy, która dostarcza tę biomasę do państwowych Kozienic jest kolega Burego, Zenon Daniłowski – dawny wiceszef Związku Młodzieży Wiejskiej i wieloletni partner biznesowy polityka PSL.

Bury zaprzecza jakoby miał jakikolwiek związek z załatwieniem kontraktu dla firmy znajomego. – Nie miałem i nie mam żadnego wpływu na współpracę tych podmiotów – oświadczył. Tymczasem byli pracownicy elektrowni do których dotarł "Newsweek" twierdzą, że bez wiedzy wiceministra nic się w spółce nie działo. – Bez zgody Burego to prezes Kozienic może sobie zamówić ołówki i papier toaletowy, wszystko inne musi konsultować – twierdzi rozmówca tygodnika.

Oprócz ogromnych wpływów w spółkach były wiceminister miał także generować ogromne rachunki za zakrapiane uczty w restauracjach i noclegi w hotelach. W 2012 r światło dzienne ujrzały zdjęcia oraz rachunek za kolację ministra w towarzystwie członków zarządu spółki i Daniłowskiego. Najlepsze trunki, deski ryb i serów po 2 tysiące złotych każda, owoce morza – w sumie rachunek opiewał aż na 15,7 tys. zł!

Elektrownia Kozienice wydała wówczas oświadczenie, że było to... posiedzenie zarządu spółki i przedstawicieli samorządowców. Na zdjęciach jednak żadnych samorządowców nie było widać. Rozmówca tygodnika przywołuje członka zarządu spółki, który wyznał mu, że miał już dość picia wódki z Burym. – Żalił mi się, że już nie może: "Ja już mam dosyć, a ten otwiera następną butelkę". Mówił, że jak Bury nie patrzy, to wylewa wódkę do kwiatków – pisze "Newsweek".

Nieoficjalnie wiadomo, że dymisja Burego 12 lipca była ruchem wyprzedzeniowym przed publikacją "Newsweeka". Oddanie funkcji szefa klubu PSL raczej mu nie grozi.

Gdy Jan Bury, szef Klubu PSL, nadzorował jako wiceminister skarbu energetykę, jego partnerzy biznesowi dostali od państwowej elektrowni kontrakty na 147,3 mln zł. Bez przetargów – wynika z tajnego audytu Ernst & Young, do którego dotarło „Uważam Rze”

Z raportu śledczego Ernst & Young dla rady nadzorczej Enei Wytwarzanie, do którego dotarliśmy, wynika, że w latach 2010–2012 elektrownia w Kozienicach, która jest oczkiem w głowie Burego, zakupiła biomasę o łącznej wartości 300 mln zł. Niemal połowa tej kwoty – 147,3 mln zł – trafiła do firm powiązanych kapitałowo lub osobowo. Przy czym wspólnym mianownikiem tych powiązań był przyjaciel i dawny wspólnik Burego – Zenon Daniłowski.

Wiele wskazuje na to, że Buremu nie wystarczał parasol rozciągnięty nad interesami jego najbliższych przyjaciół w energetyce, ale sam bezpośrednio próbował się w to zaangażować. Pod koniec maja 2011 r. Bury, wciąż wiceszef resortu skarbu, został przyłapany na złamaniu ustawy antykorupcyjnej.

Spółka w której udziały ma poseł PSL Jan Bury i jego żona Urszula dostaje miliony z kontraktów z państwową Agencją Rynku Rolnego. Jakby tego było mało, żona posła Burego pracuje w oddziale ARR. Całą sprawę opisała Gazeta Wyborcza.

Poseł Bury, były wiceminister skarbu ma 7,5 tys akcji spółki Makarony Polskie, kolejne 12,7 tys akcji ma jego żona, która zasiada w radzie nadzorczej tej firmy.

Spółka Makarony Polskie wygrywa przetarg na dostarczenie dżemów dla Agencji Rynku Rolnego w ramach programu finansowego przez Unię Europejską. Chodzi o niebagatelny kontrakt opiewający na 16,7 miliona złotych.

Władze ARR tłumaczą, że wszystko odbywa się zgodnie z przepisami a kontrole niczego nie wykazały. "Gazeta Wyborcza" wskazuje jednak na fakt, że to nie pierwszy konflikt na styku świata biznesu i polityki z udziałem posła Burego. Po kontroli CBA w ubiegłym roku Bury jako urzędnik państwowy musiał pozbyć się części udziałów w jednej z firm. Ustawa reguluje bowiem że urzędnik może mieć maksymalnie 10 proc. udziałów w spółce prawa handlowego a Bury miał 50 procent.

Poseł PSL Jan Bury po raz kolejny trafił do agencyjnych newsów, gdy wzorem skandalisty z Lublina wyzwał od politycznych prostytutek dwóch radnych województwa podkarpackiego z klubów PSL i PO, którzy zagłosowali na Władysława Ortyla z PiS jako nowego marszałka.

Gdy przez niecały rok PSL zarządzał Janusz Wojciechowski, który na kongresie w marcu 2004 r. został wybrany na odnowiciela partii, jednym z pierwszych, który przypuścił na niego atak, był właśnie Bury. Był zaufanym każdego prezesa PSL, oprócz Wojciechowskiego. Do dziś utrzymuje mocną pozycję w partii dzięki szefowaniu w klubie parlamentarnym PSL i w województwie podkarpackim, gdzie jest prawdziwym peeselowskim baronem.

Gdybym miał na sumieniu to, co Jan Bury, to zapewne siedziałbym już w więzieniu – mówi Kazimierz Moskal, poseł PiS.i zapewnia, że nie tylko nie obawia się wytoczenia przez Burego procesu o zniesławienie, ale wręcz go do tego zachęca.

Spotkania w sądzie z Janem Burym doczekał się tymczasem inny poseł PiS Marek Suski, który na forum Sejmu zarzucił mu „chlanie w hotelu za publiczne pieniądze”. Chodziło o libację w jednym z hoteli w Kazimierzu Dolnym z udziałem zarządu Elektrowni Kozienice, Jana Burego oraz jego partnera biznesowego i zarazem kolegi z ZMW Zenona Daniłowskiego.

Rachunek za kolację opiewał na ponad 15 tys. złotych zapłaconych ze środków elektrowni, którą jako minister nadzorował Bury! Choć wystąpienie Suskiego wywołało nawet u platformerskiego ministra Jacka Rostowskiego komentarz: „W tej sprawie ma pan stuprocentową rację”, Jan Bury pozwał Suskiego do sądu w trybie wyborczym.

Proces trwał 2 godziny, na sali sądowej było pełno kamer i dziennikarzy, wszystko było rejestrowane, ale potem do mediów nie przedostała się nawet informacja na pasku, że Jan Bury przegrał sprawę, choć wcześniej trąbiono, że zostałem przez niego pozwany – opowiada poseł Suski.

W piśmie z 22 sierpnia 2011 r. dziennikarze podają, że nie mogli w „Aktualnościach” TV Rzeszów wyemitować materiału filmowego dotyczącego „wykorzystania przez ministra Jana Burego publicznych pieniędzy na kolację w ekskluzywnym hotelu wraz z zarządem Elektrowni Kozienice, a decyzja o zakazie jego emisji została przez jednego z dyrektorów wydana na piśmie.

Inną ciekawą korespondencją zamieszczoną przez Suskiego jest wytłumaczenie przez Burego sprawy libacji w Kazimierzu przesłane poseł Julii Piterze, ówczesnemu pełnomocnikowi rządu ds. korupcji. Słynna tropicielka dorsza za 8 zł 50 gr zjedzonego nielegalnie przez Zbigniewa Ziobrę przyjęła za dobrą monetę takie oto tłumaczenie Burego: „22 marca wraz z Panem Zenonem Daniłowskim podróżowałem z Warszawy na południe Polski. Po drodze zatrzymaliśmy się w Kazimierzu, gdzie służbowo spotykał się zarząd Elektrowni. Z racji pełnionych obowiązków odbyłem konsultację z przedstawicielami Zarządu Elektrowni Kozienice (…). Po wyczerpaniu służbowych kwestii zjedliśmy kolację, po której udałem się w dalszą podróż (…)”.

“W świecie relacji biznesowych podobnie, jak i w świecie mediów jest jednak normalną i przyjętą praktyką, iż służbowe spotkania czasem odbywają się w miejscach publicznych np. takich jak restauracja.” Jest to cytat z oświadczenia zarządu Elektrowni Kozienice na pytanie dotyczące spotkania zarządu w restauracji Król Kazimierz. W sumie w spotkaniu uczestniczyło 7 osób. Kolacja z noclegiem, kosztowała 15 tys. 705,59 zł. Na fakturze nie ma wynajmu sali konferencyjnej, ale jest pozycja “Gastronomia” z 23% VAT co oznacza alkohol. Wypito go za 3 tys. 706 zł 77 groszy. To daje 530 zł alkoholu na osobę! Jeżeli to jest normalną praktyką w świecie biznesowym to obawiam się, że ja niewiele z biznesem mam wspólnego.

Sprawa Gordiona i Elektrowni Kozienice

Firma doradcza Gordion została wynajęta przez Elektrownię Kozienice, aby wprowadzić zmiany w dziedzinie zarządzania elektrownią. Miała ona stworzyć w elektrowni system zarządzania taki, jaki posiada każda szanująca się firma w XXI wieku. Najważniejszymi zmianami miały być te w systemach przetargowych. Gordion zamierzał wprowadzić transparentny system, który znacząco utrudniałby ustawianie przetargów. Nadepnął tym komuś na odcisk.

Po wyborach w 2007 roku , już w listopadzie zarząd elektrowni został zmieniony, a projekt Gordiona odwołany na 2 tygodnie przed startem. Spółka Gordion została oskarżona o potężne nadużycia, a prokuratura przeprowadzała wnikliwe śledztwo. Gordion dostał łatkę firmy aferowej, klienci od niego się odwrócili, a sama firma zwalniając wszystkich ludzi stanęła na skraju bankructwa.

Szukając materiałów na swoją obronę Gordion dotarł do poważnych nadużyć. Przykładowo jeszcze w 2007r kiedy zaczęto Elektrownię naprawiać, płaciła ona ok 1 mln złotych miesięcznie firmie informatycznej tytułem udzielonej licencji na oprogramowanie. Problem polegał na tym, że takowego oprogramowania nie znaleziono na żadnym komputerze. Podobnie ogromne przekręty zostały znalezione w gospodarce popiołami, gdzie elektrownia zamiast sprzedawać popiół do cementowni jak to się powszechnie robi, gdyż popiół jest wykorzystywany do produkcji cementu to dopłacała pośrednikowi do każdej wywiezionej tony, a pośrednik ten popiół sprzedawał do cementowi. Podobnie w gospodarce handlu węglem, biomasą i na innych polach. Elektrownia straciła grube pieniądze i prawdopodobne jest, że nadal traci.

Jak się okazuje z dalszego rozwoju wypadków, wiele wątków prowadzi do ministra Jana Burego.

Najważniejsze jednak jest to, że do zarządu elektrowni trafili koledzy ministra z wątpliwymi kwalifikacjami a kontrahentami elektrowni stali się… inni koledzy tego samego ministra, którzy obecnie są ważnymi partnerami biznesowymi elektrowni np.: dostarczają biomasę i odbierają popioły z elektrowni. Mało tego, osoby te spotykają się i balują na koszt elektrowni. Natomiast kiedy informacje o tych faktach miały przedostać się do mediów to firma która je zdobyła – Gordion – została ponownie oskarżona tym razem o naciski na ministra i szantaż!

Smaczku sprawie dodaje fakt, że elektrownia jest spółką córką ENEA SA a minister oficjalnie nie ma prawa jej bezpośrednio nadzorować co sam przyznawał w pismach do Gordiona. Mimo to elektrownia twierdzi że spotkania z ministrem to ,,wyjazdowe posiedzenia zarządu z udziałem nadzorującego energetykę ministra”. Wszystko po to aby minister nie musiał wykazać w ustawowym rejestrze korzyści tego, że korzystał z ,,gościny na koszt elektrowni”. To że w imprezach udział biorą kontrahenci elektrowni koledzy ministra to tylko dowód na zatracenie wszelkich standardów. Nic dziwnego że w tych dramatycznych okolicznościach minister i elektrownia przeszły do ataku i chciały wsparcia prokuratury i ABW.

Ponad pół roku po wyborach, w lipcu 2012 r., Jan Bury stracił ministerialną posadę, gdy ujawnienie nadużyć w Elektrowni Kozienice zapowiedział jeden z tygodników. Oficjalnie zrezygnował z powodu niemożności pogodzenia pracy wiceministra z obowiązkami szefa Klubu Parlamentarnego PSL, liczącego raptem 29 posłów.

W 2013 roku został bohaterem Afery Uboju Rytualnego.

Afera wybuchła na początku 2013 roku na skutek prób„siłowego” zalegalizowania w Polsce, krwawego i okrutnego uboju rytualnego zwierząt pod naciskiem międzynarodowego lobby ubojowego, którego interesy reprezentuje Minister Rolnictwa – Stanisław Kalemba i PSL!!!

Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis rozporządzenia ministra rolnictwa, który pozwala na rytualne zabijanie zwierząt, jest sprzeczny z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to - z konstytucją. Zakwestionowany przepis stracił moc prawną z końcem 2012.

Afera uboju rytualnego w Polsce

- to jedna z największych afer RP!

I etap tej afery - to tajne porozumienie Głównego Lekarza Weterynarii RP – Janusza Związka z naczelnym Rabinem Polski - Michaelem Josephem Schudrich z dn. 13.12.2011 przekazujące mu faktyczną kontrolę nad polskimi rzeźniami?! Z porozumienia tego wynika, że jednostka państwowa czyli Inspekcja Weterynaryjna przekazała nielegalnie i niezgodnie z prawem swoje ustawowe zadania w kwestii kontroli polskich ubojni - związkowi wyznaniowemu?! Rabin nie ukrywa radości z interesu jaki zrobił z polskim gojem i liczy na olbrzymie zyski. Całe to porozumienie ma charakter korupcyjny i ze względu na złamanie polskiego prawa, sprawą ta powinno zająć się CBA.

II etap afery to - tzw. „szybka ścieżka” którą wprowadził na życzenie lobby ubojowego, Minister Rolnictwa -Kalemba (PSL) chcąc w ten sposób ominąć prawo oraz wymagane szerokie konsultacje społeczne, zastępując je doraźną konsultacją z zaprzyjaźnionymi firmami i stowarzyszeniami, które są powiązane interesami z PSL i które kierując się tylko własnym zyskiem chcą zalegalizować ten okrutny proceder w Polsce. Lobby ubojowe które zleciło „szybką ścieżkę”kupiło sobie przychylność urzędników państwowych , którzy dokonali zmian w Ustawie o Ochronie Zwierząt zgodnie z ich zaleceniami, co ma charakter korupcyjny oraz przy okazji naruszyło ustawę lobbingową (sprawa dla CBA).

III etap to – „decyzja Premiera Tuska” który „umył ręce” mówiąc do PSL to wasz biznes nie mój, ulegając w ten sposób lobby ubojowemu, jedyną jego rozterką było to czy zwierzęta podrzynane na żywca cierpią czy nie i zastanawiał się jak można zbadać odczuwanie bólu w oparciu o ryk zarzynanych zwierząt!!! Ciekawostką jest fakt że kancelaria Premiera RP jest całkowicie kontrolowana przez żydowską tajną organizację B'nai B'rith (po hebrajsku: Synowie Przymierza). Decyzja Donalda Tuska w tej sprawie była ściśle związana z jego zabiegami o lukratywną posadę w Komisji Europejskiej o obsadzie której decyduje EJA(Europejskie Stowarzyszenie Żydów). Kontrakt był prosty stanowisko w zamian za zalegalizowanie procederu uboju rytualnego na eksport kontrolowany przez EJA!!!

Donald Tusk wybrał ….stanowisko!!!

IV etap to Sejm – to właśnie w nim zapadła decyzja zakazująca uboju rytualnego zwierząt pomimo działań skorumpowanego PSL lobbującego za tym barbarzyńskim ubojem!

Za zakazem barbarzyńskiego uboju rytualnego głosowało 222 posłów, 178 głosowało za tym by można było w okrutny sposób zarzynać zwierzęta, 9 nie podjęło żadnej decyzjo (w tym John Godson). Uboju rytualnego bronił rząd Donalda Tuska, ale wbrew rządowi i interesom społeczności żydowskiej zagłosowało nawet 38 posłów PO.

Za ubojem rytualnym głosowało 169 posłów PO (w tym: Joanna Mucha, Cezary Grabarczyk, Małgorzata Kidawa-Błońska, Jarosław Gowin), 2 posłów PiS, 28 posłów PSL, 4 SLD, 13 Solidarnej Polski (Zbigniew Ziobro, Ludwik Dorn).

Przeciw ubojowi rytualnemu, przeciw zadawaniu niepotrzebnych cierpień zwierzętom, głosowało 38 posłów PO, 128 posłów PiS, 33 posłów Ruchu Palikota, 18 posłów SLD, 2 Solidarnej Polski, oraz Przemysław Wipler.

Decyzja polskiego sejmu została potępiona przez Amerykański Komitet Żydów i Ligę Przeciw Zniesławieniu (organizacje powołaną do życia przez żydowską masonerie B'nai B'rith). Polska została oskarżona przez amerykańskich Żydów o prześladowanie mieszkających w Polsce Żydów, a polscy parlamentarzyści o antysemityzm. Amerykańscy Żydzi nakazali Polsce przywrócenie uboju rytualnego co spotkało się z powszechnym oburzeniem w Polsce.

Jan Bury opowiada się za ubojem rytualnym, gdyż jak sądzi, że to niezbędne dla polskiego przedsiębiorstwa, które może eksportować wołowinę i drób na potrzeby religijnych Arabów i Żydów. I dodaje, że to są "duże rynki, duże pieniądze i dużo miejsc pracy". "Czy ktoś myśli, że jeśli w Polsce nie będzie uboju rytualnego, to na świecie Arabowie i Żydzi zjedzą mniej mięsa? Nie. Ta krówka lub ten drób będzie ubijany poza granicami Polski".

Ubój rytualny to pierwszy etap islamizacji Polski ale Jan Bury widzi tylko kasę i nie ma nic przeciw islamizacji Polski o ile mu za to zapłacą!

A co o polskim goju Burym mówi rabin Owiada z Izraela?!
„ ...to zwierze pociągowe, gdyby ten goj nie mógł służyć Żydom to nie miałby po co istnieć!”