Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Afera Sawickiej

1 października 2007 została zatrzymana Beata Sawicka (posłanka PO) przez funkcjonariuszy CBA w związku z podejrzeniem przyjęcia korzyści majątkowej za próbę tzw. ustawienia przetargu publicznego, wspólnie z burmistrzem Helu Mirosławem Wądołowskim. Posłanka została zatrzymana po odebraniu drugiej raty pieniędzy. 16 października 2007 na konferencji zorganizowanej przez szefa CBA przedstawiono część materiałów operacyjnych. Na zaprezentowanym materiale filmowym uwidoczniono, jak posłanka przyjęła torbę z ustaloną wcześniej, pierwszą ratą w wysokości 50 tys. zł.

Agent Tomek (36 l.) z CBA tak uwodził posłankę Beatę Sawicką (48l.), że ta była mu gotowa oddać się na plaży. Do zbliżenia w ostateczności nie doszło, bo agent dosłownie w ostatniej chwili... uciekł z wydm na Helu.

– Za dużo wypiłem, przepraszam – tłumaczył oblubienicy swą rzekomą niemoc. Pikantne szczegóły operacji specjalnej CBA wyszły na jaw podczas procesu sądowego oskarżonej o korupcję byłej posłanki.

Sawicka wybrała się z agentem Tomkiem nad morze w czerwcu 2007 r. Znali się już od zimy i byli ze sobą bardzo blisko. Pojechali na Hel, gdzie zatrzymali się w hotelu. Tutaj zaczął się wyjątkowo romantyczny wieczór. Przy winie, wyśmienitym jedzeniu, wspólnych śpiewach i tańcach spędzali upojne chwile. – Jesteś cudowna – szeptał Sawickiej udający biznesmena agent. W restauracji bawili się do 4 nad ranem. Wtedy postanowili pójść na plażę. Tam omal nie doszło do zbliżenia. W ostatniej chwili agent Tomek uciekł z plaży.

– Przepraszam, za dużo wypiłem... nie mogę. Muszę wrócić do hotelu – tłumaczył się Sawickiej. Zostawił posłankę samą na plaży i czmychnął do pokoju. Wiedział, że zgodnie z instrukcją operacyjną CBA nie może przekroczyć granicy fizycznego zbliżenia, bo zabrania tego prawo. Ale postanowił pocieszyć zasmuconą, porzuconą nad brzegiem morza posłankę.

– Przepraszam cię, wiem, co czujesz – mówił jej potem. – Coś takiego zrobić kobiecie... wybacz mi.

– Na plaży nie doszło do zbliżenia, bo agent w ostatniej chwili się wycofał – potwierdza mecenas Jacek Dubois, obrońca Sawickiej.

Po tym incydencie na plaży agent Tomek nieco złagodził swą intensywność w bliskich kontaktach z Sawicką. – Został „wycofany” przez Biuro, bo sprawy zaszły za daleko. Sawickiej powiedział, że na jakiś czas musi wyjechać w interesach, a jego sprawy poprowadzi kuzyn. CBA wprowadziło do akcji na jakiś czas drugiego agenta.

Beata Sawicka(mężatka) przyznała przed sądem, że jej znajomość z agentem Tomkiem miała charakter damsko-męski. – Wykorzystał moją seksualność – mówiła. – Podstawiono mi młodego, przystojnego mężczyznę, z którym się najpierw zaprzyjaźniłam, a potem uległam fascynacji i zauroczeniu.

Sam agent w rozmowie z Faktem nie chciał odnosić się do szczegółów swych działań i zapowiedział, że wypowie się dopiero po wyroku sądu. Prokurator za korupcję domaga się dla Sawickiej 5 lat więzienia.

W swoim oświadczeniu wydanym 17 października 2007 Beata Sawicka zasugerowała, że została wytypowana i uwikłana w sytuację korupcyjną, przez mającego nieszablonowo działać funkcjonariusza CBA (którym okazał się Tomasz Kaczmarek, określany jako "agent Tomek") przy pomocy "miłych i czułych sms-ów, kwiatów" oraz "upominków". Sugerowała, że została uwiedziona i zmanipulowana. Szef CBA Mariusz Kamiński nazwał te informacje oszczerstwem i podkreślił, że wszystkie spotkania agenta CBA z Beatą Sawicką są udokumentowane. Beata Sawicka złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, wskazując, że funkcjonariusze CBA, "uciekając się do wyrafinowanych i nieetycznych praktyk, przekraczając swoje uprawnienia, mogą bezkarnie wzbudzać u obywateli zamiar popełnienia przestępstwa". Postępowanie w tej sprawie umorzono w 2010 wobec niestwierdzenia znamion czynu zabronionego i uznania, że funkcjonariusze działali w ramach prawa.

5 listopada 2007 w Poznaniu Beata Sawicka po zakończeniu kadencji została ponownie zatrzymana przez funkcjonariuszy CBA. 7 listopada Sąd Rejonowy w Poznaniu odrzucił wniosek o jej tymczasowe aresztowanie oraz uznał zatrzymanie za bezzasadne. 19 listopada 2007 Sąd Okręgowy w Poznaniu, uwzględniając częściowo zażalenie prokuratora, zdecydował, że musi ona wpłacić 300 tys. zł poręczenia majątkowego, co była posłanka bezproblemowo uczyniła. W czerwcu 2008 akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do sądu. Przewód sądowy w procesie karnym rozpoczęto 5 października 2009. 18 kwietnia 2012 w mowie końcowej prokurator wniósł o wymierzenie jej za korupcję oraz nakłanianie do płatnej protekcji kary 5 lat pozbawienia wolności i 54 tys. zł grzywny.

Wyrokiem z 16 maja 2012 została przez sąd I instancji uznana za winną popełnienia zarzucanych jej czynów i za to skazana na karę 3 lat pozbawienia wolności, pozbawienie praw publicznych na 4 lata, przepadek uzyskanej korzyści majątkowej oraz grzywnę.

Sąd Apelacyjny w Warszawie w 26 kwietnia 2013 zmienił zaskarżony wyrok i prawomocnie uniewinnił Beatę Sawicką od popełnienia zarzucanych jej czynów. Według ustnych motywów orzeczenia podstawą takiej decyzji było uznanie działań operacyjnych stosowanych przez funkcjonariuszy CBA za nielegalne. Sąd ten potwierdził ustalenia co do faktu, iż Beata Sawicka przyjęła korzyść majątkową(łapówkę ), za co odpowiada za to tylko moralnie ale nie karnie!

W związku z toczącym się postępowaniem w 2010 Beata Sawicka złożyła dwie skargi konstytucyjne, w sprawach których Trybunał Konstytucyjny w 2012 umorzył postępowania.

Ja tego wyroku nie akceptuje – powiedział na konferencji prasowej były szef CBA Mariusz Kamiński. "Wyrok jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości i przyzwoitości Działania CBA były w pełni legalne. Każde działanie było podejmowane za zgodą sądu – dodał Kamiński.

Jest mężatką, ma jedno dziecko.