Serwis poświęcony elitom politycznym w Polsce po 1989 roku (Okrągły Stół)
Afera rublowa

Polegała na procederze transferu walut za granicę przez polskie spółki nomenklaturowe. Sprawa miała miejsce w 1990 roku. Mechanizm prze­stęp­stwa był prosty, lecz możliwy do zastosowania tylko za milczącym przyzwoleniem najwyższych władz państwowych, celnych i fiskalnych. Pro­ce­der polegał na zawieraniu fikcyjnych umów z firmami rosyjskimi na do­sta­wy, za które polska strona płaciła w rublach transferowych.

Płatności te strona rosyjska następnie zamieniała na złote w polskich ban­kach. Ze względu na to, że rubel transferowy był wirtualną walutą, która przestała obowiązywać po 1 stycznia 1991 roku płatności te faktycznie ob­cią­ży­ły polski budżet kwotami szacowanymi na 400 mln USD, do momentu uregulowania wzajemnego zadłużenia z tytułu operacji pomiędzy Polską a dawnym ZSRS.

Według NIK straty Skarbu Państwa to ok. 400 mln dolarów!

Firmy-kantory

Raport NIK podaje wiele przykładów tego typu operacji. I tak np. spółka Ex­pan­der z Gdańska zawarła z firmą radziecką kontrakt na sprzedaż urządzeń elektronicznych wartości 35, 6 mln rbt, rozliczonych przez Bank Handlowy po kursie 1000 zł/rbt. Następnie znalazła w Austrii kontrahenta, który miał kupić zamówiony sprzęt dla odbiorcy radzieckiego, i przekazała do banku w Budapeszcie dolary na ten cel.

Spółka Vaxpol z Sopotu zawarła kontrakt z radziecką firmą Torolla na do­sta­wę ziemniaków wartości 63 mln rbt. Ruble rozliczył Bank Handlowy według kursu 2090 zł/rbt, po czym Vaxpol przekazał szwajcarskiej firmie Komink AG prawie 13, 5 mln dolarów na zakup 185 tys. ton ziemniaków dla radzieckiej Torolli. I wszystko to odbywało się jak najbardziej legalnie!

„W szeregu przypadków firmy polskie spełniały dla firm radzieckich rolę kantorów wymiany walut” – konkluduje raport. „Należy jednak zaznaczyć, że większość firm działała zgodnie z obowiązującymi przepisami, jakkolwiek nie zawsze zgodnie z interesem Skarbu Państwa”.

Ile kosztowała nas afera rublowa, dokładnie nie wiadomo. Według raportu NIK, w latach 1989-1991 płatności z tego tytułu obciążyły polski budżet kwotą ok. 400 mln dolarów!

Inni eksperci dzielą aferę rublową na dwie mniejsze. Transakcje z ZSRR, a po jego rozwiązaniu z Rosją – straty skarbu państwa 8 bln starych złotych. Transakcje z b. NRD – straty 12 bln starych złotych.

Bohaterem bocznego wątku tej historii jest „Dziad” czyli Hen­ryk Nie­wia­dom­ski – legendarny boss mafii wołomińskiej, zmarły w radomskim więzieniu.

Na początku lat 90. „Dziad”, wtedy u szczytu potęgi, zamówił w niemieckiej wytwórni ciężarówkę papieru ze znakami wodnymi, na którym chciał drukować fałszywe banknoty ukraińskie (były to wtedy karbowańce – używana już w ZSRR ukraińska nazwa rubli; hrywnę wprowadził dopiero Juszczenko w roku 1996). Kontrabandę obserwowali policjanci, zdecydowani dotrzeć śladem ciężarówki do przestępczej meliny. Niestety, zagapili się i stracili z oczu śledzony pojazd.

Pracujący wtedy w Komendzie Głównej Policji Adam Rapacki wy­ne­go­cjo­wał z „Dziadem” oddanie ciężarówki z trefnym ładunkiem. Uchronił w ten sposób swoją instytucję – i państwo polskie – przed potężną mię­dzy­na­ro­do­wą kompromitacją. Ruble drukowane w Wołominie – czegoś takiego jeszcze nie było.

Ówczesny szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Antoni Macierewicz, badał pochodzenie majątku biznesmena Ryszarda Krauzego, doszukując się jego powiązań ze służbami specjalnymi PRL. „Jedną z hipotez sprawdzanych przez Macierewicza jest współpraca Krauzego z jedną z firm występujących w tzw. aferze rublowej – Vaxpolem. Jej właścicielem był późniejszy biznesowy partner właściciela Prokomu, obecnie jeden ze 100 najbogatszych Polaków – Maciej Nawrocki” – pisał Radosław Gruca w „Dzienniku”.

Pytany przez „Dziennik”, Macierewicz zapowiadał tajemniczo, że afera rub­lo­wa zostanie wspomniana w raporcie o likwidacji WSI, choć nie będzie jego głównym tematem.

„Nie ma wątpliwości, że afera rublowa była początkiem wielu karier, nawet ludzi, których dziś określa się mianem oligarchów” - mówił Konstanty Miodowicz, zmarły poseł PO, kiedyś szef kontrwywiadu.

W raporcie Macierewicza nie ma jednak ani słowa o aferze rublowej; być może wzmianka na ten temat znalazła się w aneksie do raportu, który decyzją prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie został opublikowany.